Wstajesz rano, a za oknem pogoda rzuca gównami. Kawa się skończyła, no zajebiście! Już wiesz co cie dziś czeka dlatego humor zjebany od rana. Idziesz na matmę i chuja rozumiesz. W szkole drzwi na dwór zamknięte i ni chuja nie da się nawet kulturalnie zapalić żeby rozładować napięcie. Wiatr napierdala niemiłosiernie w okna na polskim, oczywiście kartkówka niespodzianka.
29
39
dziś miałem dokładnie to samo, wstaje robię kawę, szybki prysznic, dopijam kawę, pierwsza matma, jakieś wielomiany, później dwa angole, hista i polski, na którym omawiamy od dłuższego czasu dziady
Przychodzę do domu zmęczony i głodny kładę się na łóżku i leżę… jakie szczęście że już weekend…
mam to samo.. przez 4 dni w tygodniu pierwsza Matematyka ;/ na każdej lekcji pyta, albo kartkóweczka.. Potem historia, nauczycielka w ogóle się nie myje i zapierdala na całą klasę.. chciałoby się wyjść na papierosa a tu chujnia.. do tego sprawdzian z chemii i kartkówka z części zdań, mowy, + rozbiór logiczny i gramatyczny.. najchętniej kilka razy na dzień w szkole chciało by się krzyknąć na głos : KURWA MAĆ, MAM JUŻ DOŚĆ!
chuj