Jeżdżę rowerem do mojej szkoły. Piechotą idę 30 minut, rowerem zajmuje mi to 10, więc chyba jasne, że póki jest ładna pogoda, jeżdżę rowerem. Nasze kochane miasto porobiło rowerzystom piękne pasy na każdym chodniku. Są one czerwone i widnieje na nich biały symbol roweru. Dodatkowo przy każdym nowym pasie są postawione pionowe znaki dzielące chodnik dla pieszych i dla rowerów. Pasy pozostawione pieszym są szare. Byłoby wszystko w porządku gdyby nie jebnięci ludzie, którzy nie umieją korzystać z chodnika. Bo nie uważam za normalne, że zapierdala sobie taka osoba środkiem pasa dla rowerów. No sorry, ale mnie chuj w takiej sytuacji strzela! Spieszę się do szkoły, oczekuję,że żadna osoba nie wepcha mi się na pas dla rowerów i będę mogła szybko dojechać do szkoły. Ale nie kurwa, tak się nie da. Parę razy zwróciłam uwagę kilku osobom, że ten pas nie jest dla pieszych, to oni oznajmili mi, że „co ty wiesz, gówniaro”. Może i nie jestem dorosła, ale przynajmniej umiem odróżnić czerwoną kostkę brukową od szarej. A najgorzej jest jeszcze jak idzie paru takich łepków w różnych od siebie odległościach i musisz jechać powolutku, slalomem, żeby nikomu czasem krzywdy nie zrobić. Czasami jeszcze wepcha się babka z dzieckiem. To już jest naprawdę szczyt nieodpowiedzialności… Nie będę jeździć ulicą, bo nie po to miasto nam wybudowało drogi dla rowerów! A poza tym nie czuję się zbyt pewnie i się boję na ulicy
Jazda rowerem po mieście
2011-07-08 23:4323
37
ci rowerzyści przez debili naprawdę mają przejebane. U nas nie ma żadnych chodników. Wszystko odbywa się na asfalcie, ale ruch jest mały. I nikomu nic się nie myli. To, że ktoś jest dorosły, nie znaczy, że myśli. 3m się
Proponuję żebyś kiedyś odważyła się spowodować „kolizję” z takim pieszym. Dzwonisz wtedy na policję, a ta po przyjeździe daje temu pieszemu mandat 200 zł za to że poruszał się nie swoją drogą i spowodował kolizję. Może to nauczy ludzi myśleć.