Jest coś w tych dniach, albo atmosferze wokół nich, co co roku doprowadza do totalnego zjebania Świąt, pałania nienawiścią do całej rodziny i wzajemnego wyzywania się od najgorszych. Nie wiem, czy to tylko moja rodzina, ale co roku w Wigilię, ta najbliższa część rodziny (rodzice i rodzeństwo) ma ogromne problemu, żeby usiąść przy jednym stole, podzielić się opłatkiem, cokolwiek, a ja sama jestem w stanie, w którym jedno słowo wypowiedziane w moją stronę prawie doprowadza mnie do płaczu. I jedyne co mam ochotę powiedzieć na ten temat w tej chwili, to: kurwa, jak ja ich wszystkich nienawidzę.
40
67
Nie martw się, też mam tak co roku. Tym razem przez rozwalenie laptopa. No i że nie pomagam, takie tam.
a daj spokój, świąteczne żarcie zawsze robi dobrze!!! smacznego obżarstwa!
Ja też tak mam ;// i to zawsze w jebaną wigilią ;///
ja od lat olewam święta i jest spokój
Tak zawsze jest. w każdej rodzinie. Wiesz kto to jest szatan? No właśnie! Ja też wiem a i tak daje się ponieść. Niestety, każdy tak ma.
mam tak samo jak ty chujnia i śrut;/
myślałam, że to tylko u mnie tak jest!
U mnie bardzo podobnie ;/
Wszędzie tak jest
U mnie tak było do czasu aż się wyjechałam na studia. Teraz wracam sobie w Wigilię do domku na gotowe, przywożę coś co zrobiłam na stancji w świętym spokoju i każdy jest zadowolony